• Tatry
  • Dolomity
  • Korona Gór Polskich
  • Grupa Górska
  • Główny Szlak Beskidzki

e-tatry.com

SPOTKANIA Z FILMEM GÓRSKIM W SOPOCIE
13 – 14. 05. 2016



Tatry nad Bałtykiem? Dlaczego nie? Otwarcie Sezonu Letniego w Sopocie to znakomita okazja do eksplorowania gór świata, od Tatr po Himalaje, bez konieczności opuszczania nadmorskiego kurortu. Sopot gości Spotkania z Filmem Górskim - jeden z największych festiwali filmów górskich w Polsce, który od 11 lat odbywa się w Zakopanem na początku września. 13 i 14 maja zapraszamy do Sopoteki na Spotkania z Filmem Górskim. Gwoździem programu będzie spotkanie z himalaistą Januszem Gołębiem. Z sopocką publicznością spotka się również dr Paweł Skawiński  - znawca przyrody Tatr, wieloletni dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Na Spotkania z Filmem Górskim w Sopocie zapraszają partnerskie miasta Zakopane i Sopot oraz Stowarzyszenie Spotkania z Filmem Górskim.

Spotkania z Filmem Górskim w Sopocie są jednocześnie zaproszeniem na 12. edycję Spotkań, która odbędzie się w dniach 31.08 – 04. 09. w Zakopanem. Serdecznie zapraszamy. Szczegóły na: www.spotkania.zakopane.pl

Program w rozszerzeniu newsa.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej…

 

Niedźwiedzie na i pod Kasprowym




Pod koniec kwietnia niemałą medialną sensację wywołały młodociane niedźwiedzie brunatne, które pojawiły się na Myślenickich Turniach i na Kasprowym Wierchu. Zachowywały się trochę jak niedźwiedzie z ogrodu zoologicznego, pozując do zdjęć w oczekiwaniu na łatwy kęs chleba lub jabłka. Sytuacja ta, z pozoru niewinna, skutkować może uzależnieniem się tych zwierząt od ludzi i koniecznością ich eliminacji z naturalnego środowiska. Dlatego Tatrzański Park Narodowy podjął odpowiednie działania.



Pierwsze sygnały o podchodzeniu młodego niedźwiedzia pod budynek pośredniej stacji kolejki na Myślenickich Turniach pojawiły się w połowie kwietnia. Niedźwiedź robił się coraz śmielszy. W ostatnich dniach kwietnia pojawiał się już z dużą regularnością, przechodził przez ogrodzenie bezpośrednio w pobliże budynku. Informacja o tym, że na Myślenickich Turniach można łatwo zobaczyć i sfotografować niedźwiedzia, szybko zaczęła się rozchodzić po Zakopanem. Zaczął też podchodzić do ludzi, których na szczęście nie było zbyt wielu. 26 kwietnia lokalny tygodnik zamieścił krótki film, na którym widać, jak niedźwiedź czeka przy siatce ogrodzeniowej, aż ktoś zacznie go dokarmiać.

Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy w czwartek 28 kwietnia inny, nieco mniejszy niedźwiadek pojawił się na szczycie Kasprowego Wierchu. W poszukiwaniu pokarmu podchodził bezpośrednio pod ściany budynku górnej stacji kolejki linowej. Miał też nieprzyjemną przygodę z lawiną wywołaną przez narciarza nielegalnie zjeżdżającego Żlebem pod Palcem. Zdjęcia niedźwiedzia baraszkującego po szczycie Kasprowego Wierchu trafiły do sieci, a z nich do mediów ogólnopolskich.

Noc spędził pod peronem kolejki, gdzie w kącie, tuż przy murze wygrzebał sobie dziurę w śniegu. W piątek 29 marca ruch turystyczny na Kasprowym Wierchu był już bardzo duży. Licznie pojawiły się też ekipy reporterów telewizyjnych. Część z nich czatowała na Myślenickich Turniach, część kręciła na żywo ze szczytu, co było dość łatwe, bo niedźwiadek zasnął sobie spokojnie kilka metrów od muru po wschodniej stronie.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej…

 

Tatrzańska majówka


Za nami kolejny „długi weekend”. W niedzielę na cel swej wędrówki Morskie Oko wybrało 9,5 tys. osób. Tłumnie było  na innych tatrzańskich szlakach, szczególnie że pogoda w tym roku sprzyjała turystom.
Przez cały weekend sprzedano ok. 41 tys. biletów wstępu. Najwięcej na Palenicy Białczańskiej, łącznie we wszystkie omawiane dni ok. 15,5 tys., następnie w Dolinie Kościeliskiej – ok. 10 tys. Największy ruch panował w niedzielę 1 maja. Sprzedano wówczas ok. 24,3 tys. biletów w całym Parku, w tym na Palenicy Białczańskiej ok. 9,5 tys., do Dol. Kościeliskiej –  ok. 6,3 tys. Dane z długiego weekendu nie zawierają bezpłatnych wejść oraz biletów do Doliny Chochołowskiej i na Kasprowy Wierch.


Niestety nie obyło się bez upomnień i mandatów.  – Jak zwykle w tym okresie wielu turystom udziela się nastrój zabawy, a alkohol, papierosy i zaczepki na szlaku to smutna norma – mówi Marcin Strączek-Helios, leśniczy z Morskiego Oka. - Nasila się problem śmiecenia, które w tym czasie przybiera wyjątkowe rozmiary. Nagminnym problemem jest też schodzenie poza szlak oraz wprowadzanie do Parku psów. Wielu turystów wydaje się mieć nikłe pojęcie, że są w parku narodowym. Nie brakuje ciekawostek: w niedzielę zwróciłem uwagę na grupę, która wybrała się na wycieczkę z wielkimi pudłami pizzy pod pachą.
Trwa remont parkingu na Palenicy Białczańskiej. W tej chwili jedna trzecia powierzchni  parkingu jest objęta pracami, co znacząco ogranicza liczbę miejsc postojowych. Dodatkowo Zarząd Dróg Wojewódzkich remontuje drogę prowadzącą na Słowację. Na czas majówki zapewniliśmy jednak dodatkowy parking w Jurgowie, skąd turystów do Palenicy dowoziły busy. Na trasie dyżurowały służby, Policja, Straż Parku, Straż Pożarna i Straż Graniczna, które kierowały ruchem, informowały  i rozdawały ulotki z mapą. Oznakowaliśmy także drogę. W mieście rozwiesiliśmy plakaty oraz rozdystrybuowaliśmy ulotki ostrzegające o utrudnieniach.
W niedzielę oba parkingi pomieściły ponad 1300 samochodów. Samochody parkowały również po słowackiej stronie granicy, na Wierchporońcu oraz wzdłuż drogi w stronę przejścia granicznego Łysa Polana. Problemem okazali się kierowcy, którzy pokierowani na Jurgów próbowali przechytrzyć służby  i dojechać do Palenicy przez Słowację. Tworzyli korki od Słowacji i utrudniali dojazd busów z Jurgowa. W niedzielę dodatkowy parking w Jurgowie został zapełniony prawie w całości, w pozostałe dni skorzystało z niego po kilka samochodów – większość samochodów pomieściła się na parkingach na  Palenicy, Łysej Polanie i na pasie drogowym.
Wszystkie autokary parkowane były na przejściu granicznym na Łysej Polanie i wpuszczane były tylko, aby podwieźć grupę. Tak – z powodu remontu –  będzie przez cały sezon.
Bardzo dobrze sprawdziła się współpraca z Policją, Strażą Graniczna, Strażą Pożarną. Patrole miały ze sobą łączność radiową, co ułatwiło kontakt.  Aktualne informacje o utrudnieniach przekazywaliśmy na antenę RMF FM oraz Radia Kraków oraz za pośrednictwem naszych portali społecznościowych. Niestety nie udało się całkowicie uniknąć korków. W godzinach przedpołudniowych w niedzielę droga została na jakiś czas zakorkowana, gdyż o tej porze do Morskiego  Oka chciało się dostać najwięcej turystów. Trudno w tym czasie zupełnie uniknąć korków, ale na pewno zostały skrócone dzięki właściwej organizacji ruchu.


Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Jedziesz do Morskiego Oka? Przeczytaj!
Trwa remont parkingu na Palenicy Białczańskiej. To początek popularnego szlaku do Morskiego Oka. W tej chwili jedna trzecia powierzchni  parkingu jest objęta pracami, co znacząco ogranicza liczbę miejsc postojowych. Dodatkowo Zarząd Dróg Wojewódzkich remontuje drogę prowadzącą na Słowację.
Należy więc przygotować się na utrudnienia. Poniżej wskazówki, które pomogą dotrzeć na szlak.

Kierowco!
1. Jeśli masz możliwość, korzystaj z transportu publicznego, unikniesz problemów z parkowaniem. Na szlak do Morskiego Oka dojeżdża wiele busów.
2. Przez wyjazdem skontaktuj się z naszym Punktem Informacji Turystycznej (ul. Chałubińskiego 44, rondo Jana Pawła II, Zakopane, tel. (+48) 18 20 23 300, (+48) 18 20 63 799, e-mail Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ), gdzie otrzymasz wszystkie potrzebne informacje.
3. Zanim wyjedziesz, zapoznaj się również z trasą dojazdową do Jurgowa. Po zapełnieniu parkingu na Palenicy Białczańskiej oraz miejsc dodatkowych na poboczach po obu stronach Policja, Straż Parku, Straż Graniczna i Straż Graniczna będą kierować samochody na dodatkowy parking w Jurgowie.
4. Kierujący ruchem będą dysponowali ulotkami z mapką. Na drogach dojazdowych zauważysz również nasze żółte tablice, które poprowadzą na parking w Jurgowie.
5. Z parkingu w Jurgowie (pod dolną stacją wyciągu krzesełkowego) do Palenicy Białczańskiej przewiezie Cię bus. Busy będą kursowały od godziny 9:00 co pół godziny, a w razie zapełnienia samochodu częściej. Ostatni bus powrotny z Palenicy Białczańskiej odjedzie o godz. 20:00. Jeśli skorzystasz z parkingu w Jurgowie,  za postój i dojazd do szlaku nad Morskie Oko zapłacisz tyle samo, ile zapłaciłbyś, parkując na Palenicy Białczańskiej.
6. Włącz stację RMF FM lub Radio Kraków, będziesz na bieżąco informowany o sytuacji na drodze w kierunku Morskiego Oka.
7. Jeśli podczas długiego weekendu wybierasz się na Słowację, sugerujemy Ci całkowite ominięcie odcinka drogi Wierch Poroniec – Łysa Polana. Przejazd przez Jurgów będzie łatwiejszy i szybszy.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej…

 

Prezentujemy oświadczenie Pana Andrzeja Mąka, Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Przewoźników
do Morskiego Oka z Gminy Bukowina Tatrzańska

Oświadczenie po emisji programu Superwizjer TVN

W dniu 26 kwietnia 2016r. telewizja TVN wyemitowała program Superwizjer dotyczący transportu konnego do Morskiego Oka.


Już 30-sto sekundowa zapowiedź i tytuł „Kiedy skończy się dramat koni z Morskiego Oka?” zdradzały, jaki przekaz zawarty będzie w programie.

Pierwsze przymiarki do powstania materiału o koniach z Morskiego Oka reporterzy TVN robili już na początku roku. Prowadzone były wywiady z fiakrami oraz wybranymi nabywcami koni wycofywanych z trasy do Morskiego Oka. Później prace nad programem utknęły w martwym punkcie.

W pierwszych dniach kwietnia otrzymaliśmy informację, że osoby, które zakupiły konie od członków Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka są nękane wizytami i telefonami przez dziennikarzy TVN oraz przedstawicieli organizacji prozwierzęcych (również w osobie pani Anny Plaszczyk z organizacji VIVA!). Okazało się, że przygotowywany kilka miesięcy wcześniej materiał „wyszedł za dobrze” i trzeba było go odpowiednio „podkoloryzować”, żeby zwiększyć słupki oglądalności.

Spośród kilkudziesięciu osób, do których dotarli reporterzy Superwizjera ogromna większość chwaliła konie, które odkupili od fiakrów z Morskiego Oka. Ale tego już nie pokazano w reportażu,  którego przekaz był bardzo wyraźny i trudno nie odnieść wrażenia, że powstał on „na zlecenie”.

Co zobaczyliśmy w programie?

stare, archiwalne nagrania sprzed kilku lat, chwytające za serce zbliżenia i wciąż te same kadry, którymi ciągle posługują się organizacje prozwierzęce,
powtarzane w kółko nieprawdziwe hasła o tym, jak chore i zaniedbane są nasze zwierzęta, czego nie potwierdzają robione regularnie badania przez specjalistów w dziedzinie hipologii,
głównie wypowiedzi osób przeciwnych transportowi konnemu do Morskiego Oka – trudno powiedzieć, że w równym stopniu pokazano opinię obu stron,
choć reporterzy dotarli do wielu osób, które zakupiły od nas konia – ich wypowiedzi nie zostały zacytowane. Rozmawiano za to z sąsiadami lub rodziną osoby, która rzekomo miała konia kupić, ale reporterzy nie zadali sobie już trudu, aby opublikować rozmowę z samym zainteresowanym,
na końcu zobaczyliśmy płacząca Anna Plaszczyk ze łzami spływającymi po policzkach, która ubolewa nad losem koni – idealny obrazek, który ma na celu emocjonalne nacechowanie materiału.
Najbardziej zadziwiające są dla nas wypowiedzi Jana Czernika, którego „występem przed kamerą” dziennikarze TVN ubarwili program. Jest to osoba dobrze znana zakopiańskiej policji. Człowiek, który żyje w ciągłym sporze z sąsiadami, nękając swoimi zaczepkami również przypadkowych przechodniów. Interwencje funkcjonariuszy komisariatu w Bukowinie Tatrzańskiej w jego domu to codzienność. W stosunku do tego człowieka były i są prowadzone postępowania sądowe, a w mediach przeczytać mogliśmy o wyrokach skazujących.

Jan Czernik nigdy nie był członkiem Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka i nigdy nim nie zostanie. Świadczył wprawdzie usługi transportowe na trasie Palenica – Włosienica, ale stracił licencję za rażące naruszenia regulaminu.

W opinii Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka Pan Jan Czernik nie jest wiarygodny, a jego osoba nie jest w żaden sposób reprezentatywna dla mieszkańców Bukowiny Tatrzańskiej i przewoźników. Jan Czernik na różne sposoby stara się o ponowne świadczenie usług na trasie do Morskiego Oka, jednak w naszej opinii jego obecność tam mogłaby być zagrożeniem dla licznej grupy turystów podążających każdego dnia w ten piękny zakątek Tatr.

Andrzej Mąka
Prezes Zarządu Stowarzyszenia Przewoźników
do Morskiego Oka z Gminy Bukowina Tatrzańska

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Objęliśmy patronatem:

 



Grupa Górska