• Tatry
  • Dolomity
  • Korona Gór Polskich
  • Grupa Górska
  • Główny Szlak Beskidzki

e-tatry.com

Tatrzańska majówka


Za nami kolejny „długi weekend”. W niedzielę na cel swej wędrówki Morskie Oko wybrało 9,5 tys. osób. Tłumnie było  na innych tatrzańskich szlakach, szczególnie że pogoda w tym roku sprzyjała turystom.
Przez cały weekend sprzedano ok. 41 tys. biletów wstępu. Najwięcej na Palenicy Białczańskiej, łącznie we wszystkie omawiane dni ok. 15,5 tys., następnie w Dolinie Kościeliskiej – ok. 10 tys. Największy ruch panował w niedzielę 1 maja. Sprzedano wówczas ok. 24,3 tys. biletów w całym Parku, w tym na Palenicy Białczańskiej ok. 9,5 tys., do Dol. Kościeliskiej –  ok. 6,3 tys. Dane z długiego weekendu nie zawierają bezpłatnych wejść oraz biletów do Doliny Chochołowskiej i na Kasprowy Wierch.


Niestety nie obyło się bez upomnień i mandatów.  – Jak zwykle w tym okresie wielu turystom udziela się nastrój zabawy, a alkohol, papierosy i zaczepki na szlaku to smutna norma – mówi Marcin Strączek-Helios, leśniczy z Morskiego Oka. - Nasila się problem śmiecenia, które w tym czasie przybiera wyjątkowe rozmiary. Nagminnym problemem jest też schodzenie poza szlak oraz wprowadzanie do Parku psów. Wielu turystów wydaje się mieć nikłe pojęcie, że są w parku narodowym. Nie brakuje ciekawostek: w niedzielę zwróciłem uwagę na grupę, która wybrała się na wycieczkę z wielkimi pudłami pizzy pod pachą.
Trwa remont parkingu na Palenicy Białczańskiej. W tej chwili jedna trzecia powierzchni  parkingu jest objęta pracami, co znacząco ogranicza liczbę miejsc postojowych. Dodatkowo Zarząd Dróg Wojewódzkich remontuje drogę prowadzącą na Słowację. Na czas majówki zapewniliśmy jednak dodatkowy parking w Jurgowie, skąd turystów do Palenicy dowoziły busy. Na trasie dyżurowały służby, Policja, Straż Parku, Straż Pożarna i Straż Graniczna, które kierowały ruchem, informowały  i rozdawały ulotki z mapą. Oznakowaliśmy także drogę. W mieście rozwiesiliśmy plakaty oraz rozdystrybuowaliśmy ulotki ostrzegające o utrudnieniach.
W niedzielę oba parkingi pomieściły ponad 1300 samochodów. Samochody parkowały również po słowackiej stronie granicy, na Wierchporońcu oraz wzdłuż drogi w stronę przejścia granicznego Łysa Polana. Problemem okazali się kierowcy, którzy pokierowani na Jurgów próbowali przechytrzyć służby  i dojechać do Palenicy przez Słowację. Tworzyli korki od Słowacji i utrudniali dojazd busów z Jurgowa. W niedzielę dodatkowy parking w Jurgowie został zapełniony prawie w całości, w pozostałe dni skorzystało z niego po kilka samochodów – większość samochodów pomieściła się na parkingach na  Palenicy, Łysej Polanie i na pasie drogowym.
Wszystkie autokary parkowane były na przejściu granicznym na Łysej Polanie i wpuszczane były tylko, aby podwieźć grupę. Tak – z powodu remontu –  będzie przez cały sezon.
Bardzo dobrze sprawdziła się współpraca z Policją, Strażą Graniczna, Strażą Pożarną. Patrole miały ze sobą łączność radiową, co ułatwiło kontakt.  Aktualne informacje o utrudnieniach przekazywaliśmy na antenę RMF FM oraz Radia Kraków oraz za pośrednictwem naszych portali społecznościowych. Niestety nie udało się całkowicie uniknąć korków. W godzinach przedpołudniowych w niedzielę droga została na jakiś czas zakorkowana, gdyż o tej porze do Morskiego  Oka chciało się dostać najwięcej turystów. Trudno w tym czasie zupełnie uniknąć korków, ale na pewno zostały skrócone dzięki właściwej organizacji ruchu.


Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Jedziesz do Morskiego Oka? Przeczytaj!
Trwa remont parkingu na Palenicy Białczańskiej. To początek popularnego szlaku do Morskiego Oka. W tej chwili jedna trzecia powierzchni  parkingu jest objęta pracami, co znacząco ogranicza liczbę miejsc postojowych. Dodatkowo Zarząd Dróg Wojewódzkich remontuje drogę prowadzącą na Słowację.
Należy więc przygotować się na utrudnienia. Poniżej wskazówki, które pomogą dotrzeć na szlak.

Kierowco!
1. Jeśli masz możliwość, korzystaj z transportu publicznego, unikniesz problemów z parkowaniem. Na szlak do Morskiego Oka dojeżdża wiele busów.
2. Przez wyjazdem skontaktuj się z naszym Punktem Informacji Turystycznej (ul. Chałubińskiego 44, rondo Jana Pawła II, Zakopane, tel. (+48) 18 20 23 300, (+48) 18 20 63 799, e-mail Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ), gdzie otrzymasz wszystkie potrzebne informacje.
3. Zanim wyjedziesz, zapoznaj się również z trasą dojazdową do Jurgowa. Po zapełnieniu parkingu na Palenicy Białczańskiej oraz miejsc dodatkowych na poboczach po obu stronach Policja, Straż Parku, Straż Graniczna i Straż Graniczna będą kierować samochody na dodatkowy parking w Jurgowie.
4. Kierujący ruchem będą dysponowali ulotkami z mapką. Na drogach dojazdowych zauważysz również nasze żółte tablice, które poprowadzą na parking w Jurgowie.
5. Z parkingu w Jurgowie (pod dolną stacją wyciągu krzesełkowego) do Palenicy Białczańskiej przewiezie Cię bus. Busy będą kursowały od godziny 9:00 co pół godziny, a w razie zapełnienia samochodu częściej. Ostatni bus powrotny z Palenicy Białczańskiej odjedzie o godz. 20:00. Jeśli skorzystasz z parkingu w Jurgowie,  za postój i dojazd do szlaku nad Morskie Oko zapłacisz tyle samo, ile zapłaciłbyś, parkując na Palenicy Białczańskiej.
6. Włącz stację RMF FM lub Radio Kraków, będziesz na bieżąco informowany o sytuacji na drodze w kierunku Morskiego Oka.
7. Jeśli podczas długiego weekendu wybierasz się na Słowację, sugerujemy Ci całkowite ominięcie odcinka drogi Wierch Poroniec – Łysa Polana. Przejazd przez Jurgów będzie łatwiejszy i szybszy.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej…

 

Prezentujemy oświadczenie Pana Andrzeja Mąka, Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Przewoźników
do Morskiego Oka z Gminy Bukowina Tatrzańska

Oświadczenie po emisji programu Superwizjer TVN

W dniu 26 kwietnia 2016r. telewizja TVN wyemitowała program Superwizjer dotyczący transportu konnego do Morskiego Oka.


Już 30-sto sekundowa zapowiedź i tytuł „Kiedy skończy się dramat koni z Morskiego Oka?” zdradzały, jaki przekaz zawarty będzie w programie.

Pierwsze przymiarki do powstania materiału o koniach z Morskiego Oka reporterzy TVN robili już na początku roku. Prowadzone były wywiady z fiakrami oraz wybranymi nabywcami koni wycofywanych z trasy do Morskiego Oka. Później prace nad programem utknęły w martwym punkcie.

W pierwszych dniach kwietnia otrzymaliśmy informację, że osoby, które zakupiły konie od członków Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka są nękane wizytami i telefonami przez dziennikarzy TVN oraz przedstawicieli organizacji prozwierzęcych (również w osobie pani Anny Plaszczyk z organizacji VIVA!). Okazało się, że przygotowywany kilka miesięcy wcześniej materiał „wyszedł za dobrze” i trzeba było go odpowiednio „podkoloryzować”, żeby zwiększyć słupki oglądalności.

Spośród kilkudziesięciu osób, do których dotarli reporterzy Superwizjera ogromna większość chwaliła konie, które odkupili od fiakrów z Morskiego Oka. Ale tego już nie pokazano w reportażu,  którego przekaz był bardzo wyraźny i trudno nie odnieść wrażenia, że powstał on „na zlecenie”.

Co zobaczyliśmy w programie?

stare, archiwalne nagrania sprzed kilku lat, chwytające za serce zbliżenia i wciąż te same kadry, którymi ciągle posługują się organizacje prozwierzęce,
powtarzane w kółko nieprawdziwe hasła o tym, jak chore i zaniedbane są nasze zwierzęta, czego nie potwierdzają robione regularnie badania przez specjalistów w dziedzinie hipologii,
głównie wypowiedzi osób przeciwnych transportowi konnemu do Morskiego Oka – trudno powiedzieć, że w równym stopniu pokazano opinię obu stron,
choć reporterzy dotarli do wielu osób, które zakupiły od nas konia – ich wypowiedzi nie zostały zacytowane. Rozmawiano za to z sąsiadami lub rodziną osoby, która rzekomo miała konia kupić, ale reporterzy nie zadali sobie już trudu, aby opublikować rozmowę z samym zainteresowanym,
na końcu zobaczyliśmy płacząca Anna Plaszczyk ze łzami spływającymi po policzkach, która ubolewa nad losem koni – idealny obrazek, który ma na celu emocjonalne nacechowanie materiału.
Najbardziej zadziwiające są dla nas wypowiedzi Jana Czernika, którego „występem przed kamerą” dziennikarze TVN ubarwili program. Jest to osoba dobrze znana zakopiańskiej policji. Człowiek, który żyje w ciągłym sporze z sąsiadami, nękając swoimi zaczepkami również przypadkowych przechodniów. Interwencje funkcjonariuszy komisariatu w Bukowinie Tatrzańskiej w jego domu to codzienność. W stosunku do tego człowieka były i są prowadzone postępowania sądowe, a w mediach przeczytać mogliśmy o wyrokach skazujących.

Jan Czernik nigdy nie był członkiem Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka i nigdy nim nie zostanie. Świadczył wprawdzie usługi transportowe na trasie Palenica – Włosienica, ale stracił licencję za rażące naruszenia regulaminu.

W opinii Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka Pan Jan Czernik nie jest wiarygodny, a jego osoba nie jest w żaden sposób reprezentatywna dla mieszkańców Bukowiny Tatrzańskiej i przewoźników. Jan Czernik na różne sposoby stara się o ponowne świadczenie usług na trasie do Morskiego Oka, jednak w naszej opinii jego obecność tam mogłaby być zagrożeniem dla licznej grupy turystów podążających każdego dnia w ten piękny zakątek Tatr.

Andrzej Mąka
Prezes Zarządu Stowarzyszenia Przewoźników
do Morskiego Oka z Gminy Bukowina Tatrzańska

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Zamknięcie szlaków dla turystyki skiturowej
Ze względu na niewystraczającą grubość pokrywy śnieżnej, wybudzanie się świstaków i inne przesłanki przyrodnicze wszystkie szlaki po polskiej stronie Tatr od poniedziałku 25 kwietnia będą zamknięte dla turystyki skiturowej.


Jeśli wycieczka została zaplanowana jeszcze przed 25 kwietnia, warto skontaktować się z Punktem Informacji Turystycznej TPN, gdzie można otrzymać informacje o bieżących warunkach na szlakach (ul. Chałubińskiego 44, rondo Jana Pawła II, Zakopane, tel. (+48) 18 20 23 300, (+48) 18 20 63 799, e-mail Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ). Trzeba pamiętać, że z każdym dniem śniegu w Tatrach jest coraz mniej, miejscami na szlakach nie ma go wcale. W takiej sytuacji trzeba odcinek pokonać pieszo, a nie na nartach  – nie wolno oddalać się od szlaku w celu poszukiwania śniegu.
Od 8 kwietnia zamknięte są już wszystkie szlaki narciarskie, z wyjątkiem górnej części zjazdu z Rakonia do Wyżniej Chochołowskiej. Nadal otwarty jest stok narciarski w Dolinie Gąsienicowej.

Zdajemy sobie sprawę z niedogodności wynikających z wprowadzenia tego typu ograniczeń. Decyzje te jednak podyktowane są troską o dobro zwierząt objętych ścisłą ochroną gatunkową, w tym przypadku świstaka i kozicy.

Świstak
Według Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt świstak należy do kategorii EN, w której znalazły się gatunki bardzo wysokiego ryzyka, silnie zagrożone wyginięciem w Polsce. O zaliczeniu świstaka do tej kategorii zadecydowała głównie mała liczebność populacji.
Sen zimowy trwa u tego gatunku od końca września lub początku października do drugiej połowy kwietnia lub początku maja. W tym czasie świstaki korzystają wyłącznie ze zgromadzonych latem zapasów podskórnego tłuszczu. Udaje im się przetrwać dzięki ograniczeniu funkcji życiowych do absolutnego minimum. Kiedy po 6–7 miesiącach gryzonie znowu wygrzebują się z nor, są o 30–50 procent lżejsze niż jesienią. Zużyły przede wszystkim tłuszcz, ale także inne tkanki, które muszą szybko odbudować. Trudny czas jednak jeszcze się nie skończył. Duża część ich terytorium wciąż leży pod śniegiem. Często też zanim zaczerpną świeżego powietrza, muszą przekopać tunel w śniegu – długi zwykle na 1–2 metry, ale czasem dwu-, a nawet trzykrotnie dłuższy. Zapasy tłuszczu muszą starczyć na pierwsze dni, a nawet tygodnie po przebudzeniu. O szczęśliwym przetrwaniu zimy będzie można mówić dopiero, gdy na hali pojawi się świeża zieleń.
Bezpośrednio po śnie zimowym świstaki przystąpią do godów, które potrwają około dwóch tygodni. Wczesne gody to wczesne narodziny potomstwa, które musi mieć odpowiednio dużo czasu, aby urosnąć i przygotować zapasy tłuszczu potrzebne do przetrwania pierwszej zimy.
Pierwsze tygodnie po przebudzeniu się ze snu zimowego są więc dla wygłodzonych, wychudzonych świstaków niezmiernie istotne. Często żerowanie bywa przerywane pojawieniem się naturalnych wrogów lub ludzi. Spłoszony świstak dopiero po dłuższym czasie wychodzi z nory i ponownie zaczyna żerować.
Kozica
W Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt kozica sklasyfikowana jest jako gatunek krytycznie zagrożony (CR). Maj to okres wykotów tych zwierząt. Ruja (okres godowy) u kozicy trwa od końca października do grudnia. W tym czasie samce przyłączają się do stad kóz. Po około 180 dniach (właśnie w maju) koza wydaje na świat jedno młode koźlę (bardzo rzadko dwoje), które już po kilku godzinach jest zdolne do podążania za matką. Młode przez pierwsze dwa tygodnie żywią się wyłącznie mlekiem matki, a po upływie 5–6 tygodni są już w stanie samodzielnie żerować. Płoszenie maluchów w tak wczesnym okresie ich życia jest dla nich wysoce niebezpieczne.

Decyzje o zamykaniu szlaków wiosną nie są niczym nowym, choć w poprzednich latach rzadko zachodziła taka potrzeba. Wynikają z podstawowego celu działania Tatrzańskiego Parku Narodowego, którym jest ochrona przyrody Tatr. Park spełnia również różnorodne funkcje społeczne (zalicza się do nich m.in. turystyka, sport i rekreacja), ale są one podporządkowane celowi nadrzędnemu i podlegają różnego typu ograniczeniom określonym w aktach prawnych obowiązujących na terenie TPN.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Uwaga rowerzyści


Od 20 kwietnia za wjazd rowerem do Doliny Chochołowskiej trzeba będzie zapłacić 5 zł. Nie zwalnia to z opłaty za wstęp, obowiązującej turystów pieszych. Z opłaty zwolnione będą dzieci do lat 6. Zniknie też pobliska wypożyczalnia rowerów. Taką decyzję podjęła Wspólnota Leśna 8 Uprawnionych Wsi w Witowie, właściciel terenu.


Dolina Chochołowska to bardzo popularny szlak rowerowy. Z uwagi na wzmożony ruch na tej trasie w ostatnim czasie dochodzi do coraz większej liczby kolizji. Nawierzchnia jest w złym stanie i wymaga naprawy. Opłaty mają pomóc Wspólnocie zebrać finanse na planowany remont. W dalszych planach jest powstanie przyległej do szlaku ścieżki rowerowej, która ma poprawi
bezpieczeństwo i komfort rowerzystów oraz turystów pieszych.


Przypominamy, że obsługę ruchu turystycznego w Dolinie Chochołowskiej i Lejowej prowadzi właściciel gruntów, czyli Wspólnota Leśna 8 Uprawnionych Wsi w Witowie. Wspólnota odpowiada między innymi za punkty wejścia do obu dolin, a więc sprzedaż biletów wstępu, wydaje zgody na działanie kolejki Rakoń oraz przewozy dorożkami.
– Szlak rowerowy biegnie w granicach Tatrzańskiego Parku Narodowego, ale właścicielami gruntów są górale ze Wspólnoty. Szanujemy ich prawo do gospodarowania terenem – podsumowuje Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Objęliśmy patronatem:

 



Górskie forum

Górskie Forum:
www.forum.e-tatry.com

Grupa Górska